poniedziałek, 13 września 2010

KDropbox = KFilebox

Kilka postów temu pisałem o kłopotach w jakich się znalazł twórca natywnego klienta Dropboksa dla środowiska KDE SC, czyli KDropboksa. Guillermo Amat, bo to o nim mowa, został posądzony o bezprawne użycie nazwy Dropboksa w swoim produkcie i zobowiązał się do jej zmiany.

Największą dyskusję wśród zwolenników produktu nie wzbudziła jednak próba ochrony znaków firmowych przez właścicieli marki Dropbox, bo to nie podlega dyskusji ale fakt, że projekt Guillermo nie przynosił jego twórcy dochodów, lecz wręcz przeciwnie - dostarczył jeszcze większą rzeszę klientów właścicielom Dropboksa.

Koniec końców od niedawna projekt o nazwie KDropbox został przemianowany na KFilebox i zyskał nowe logo, które nie powinno przeszkadzać właścicielom Dropboksa. Wydane do tej pory pakiety najprawdopodobniej nie zmienią swojej nazwy ale nowe wersje będą już zapewne firmowane nową marką.


Powyższy artykuł jest swego rodzaju ciekawostką. Przyzwyczajeni do programów open-source zwolennicy Linuksa w pewnym momencie stają w dość kłopotliwej sytuacji. Przedstawiona powyżej sytuacja sytuacja ilustruje jak bardzo konfliktowa jest sytuacja, kiedy ktoś próbuje swoich sił aby np. ulepszyć w jakimś stopniu kod programu opartego na zamkniętej licencji. Pomimo tego, że w praktyce wyszłoby to na dobre programowi to jednak licencja potrafi doprowadzić do dość patologicznych sytuacji. To właśnie takie sytuacje dały początek stworzenia przez Stallmana licencji GPL, która miała za zadanie nie ograniczać twórców oprogramowania przed jego dalszym rozwojem przez jakby nie patrzeć bzdurne przepisy. Myślę, że każdy powinien przemyśleć te zdarzenie zanim zacznie krytykować charakter open-source, za mało rozwojowy.

Więcej o KFilebox:

http://kdropbox.deuteros.es/

=-=-=-=-=
Powered by Blogilo