niedziela, 3 października 2010

Clementine - zmutowana pomarańcza

Jestem wielkim fanem Amaroka. Pomimo kilku błędów jest to według mnie najlepszy odtwarzacz muzyki dla Linuksa, lub jak niektórzy wolą menedżer kolekcji muzycznej. Do recenzji Clementine podszedłem więc z pewną dozą subiektywizmu już podczas pobierania programu i nie zawiodłem się - odtwarzacz wkrótce pożegnał się z moim dyskiem. Ale będąc sumienny postanowiłem opowiedzieć jak do tego doszło.
Clementine jest dość młodym programem, jednak zainteresowanie nim użytkowników sprawiło, że jego rozwój ostatnio znacznie przyspieszył. Z założenia odtwarzacz ma być portem Amaroka 1.4 do nowych bibliotek Qt4, co pozwoli na odrestaurowanie tego świetnego playera. Niedawno do naszych rąk trafiła wersja 0.5.3, wzbogacona o kilka ciekawych ficzerów.

Przede wszystkim dodano obsługę odtwarzaczy MP3 z dostępem USB, w tym iPada. To bardzo duży plus, ponieważ o ile Amarok nie ma żadnych problemów z odtwarzaczami MTP to obsługa sprzętu od Apple na nim kuleje. Drugim ciekawym elementem jest możliwość transkodowania utworów do innych formatów, którym to Clementine także góruje nad Amarokiem. Ciekawie wygląda też bogata biblioteka wizualizacji (wielbiciele Winampa będą zachwyceni) i możliwość sterowania odtwarzaniem kontrolerami konsoli Wii. To wszystko w skórze starego Amaroka zachęciło mnie do instalacji programu, którego paczki można pobrać z http://kde-apps.org/.


Podczas instalacji pojawił się jednak pierwszy zgrzyt. GUI programu powstało na frameworku Qt, który powinien być KDE-lubny. Jakież było moje zdziwienie, kiedy instalator stwierdził, że konieczne będzie pobranie dodatkowych zależności. OK, czasami to konieczne, natomiast zdziwiła mnie ich liczba, czyli dokładnie 23. To też zresztą bym przebolał, choć Clementine zapowiadane jest jako program lekki i to jest prawda. Zużycie pamięci jest prawie dwukrotnie mniejsze od Amaroka2, który u mnie pożera ok 65MB. Jednak to co mnie najbardziej zdziwiło to występujące wśród zależności pakiety z GTK i GNOME w nazwie. Stwierdziłem, że to najdziwniejsza hybryda z jaką się spotkałem. Qt jest silnikiem, którego założeniem jest działanie programów w różnych środowiskach (Clementine dostępne jest też dla Windows i OSX) przy korzystaniu z bibliotek Qt.

Sytuację tłumaczy zapewne obecność GStreamera jako głównego frameworka multimediów programu. Większość odtwarzaczy KDE korzysta z Xine, więc okazało się, że będę teraz miał oba frameworki w systemie. Zastanawia mnie tylko dla kogo program jest przeznaczony dla posiadaczy KDE co sugeruje Qt, czy GNOME na co wskazuje GStreamer. Autorzy chcieli chyba wykorzystać dużą przenośność bibliotek Qt na inne platformy i przy okazji znaleźć swoje miejsce na rynku odtwarzaczy dla GNOME, gdzie i tak panuje spory tłok. Nie wiem czy natywny wygląd Qt, który słabo komponuje się z motywami GTK+ zadowoli GNOMOlubnych użytkowników ale na pewno zyska rzeszę zwolenników, którzy widzieliby w Ubuntu Amaroka 1.4. Tu niestety mam przykrą wiadomość: Clementine nie umywa się do tego znakomitego odtwarzacza.


Program jednak nie jest zły, działa świetnie, spełnia swoje funkcje i jest bardzo lekki (chociaż wśród programów GNOME nie stanowi pod tym względem wielkiej konkurencji). Clementine może w przyszłości zastąpi Amaroka 1.4 jednak teraz posiada zbyt mizerną ilość funkcji w stosunku do swojego poprzednika, która zapewne sprawia, że jest to program lekki jeśli chodzi o zużycie zasobów systemu. Oprócz wymienionych powyżej plusów także Amarok 2.3.2 zapewnia więcej opcji pozwalających zarządzać naszą muzyką. W stosunku z Amarokiem program przegrywa także przejrzystością kolekcji. Okładki to w dzisiejszych programach nie tylko bajer ale także źródło informacji o utworze. W Amaroku zarówno utwory w kolekcji jak i na liście odtwarzania są oznaczone miniaturą okładki co pozwala na ich łatwe wyszukiwanie. Tu, w Clementine, okładka występująca tylko w małym okienku, oznaczająca aktualnie odtwarzany utwór jest tylko dodatkiem.

Drugi brak, który dostrzegłem to brak możliwości pobrania tekstu utworu. W dzisiejszych czasach staje się to standardem i świetnie uprzyjemnia słuchanie utworu. O innych dodatkach znanych z Amaroka nie wspomnę, bo nie wszyscy ich wymagają, ale właśnie z nich najbardziej znany był Amarok 1.4 i swego czasu ich brak wytykano jego drugiej wersji. Resztę opcji Clementine (i wiele więcej) można znaleźć także w Amaroku 2.3.2.


Podsumowując moje krótkie spotkanie z programem: Może kiedyś będzie on stanowił świetny klon Amaroka, jeśli autorzy się do niego przyłożą i mam nadzieję, że nie stanie się to kosztem zużycia zasobów systemu. W tej chwili jest on tylko dobry, a w kwestii podobieństwa do Amaroka 1.4 użytkownicy GNOME mają wybór w postaci Exaile i innych programów natywnych dla środowiska. Pozostaje mi tylko wyrazić żal, że wśród dostępnych wersji dla różnych środowisk to właśnie w KDE SC działa on chyba najgorzej. I duży plus za świetne polskie tłumaczenie.

=-=-=-=-=
Powered by Blogilo