piątek, 15 października 2010

PromoLinux cz. 6. - FUD i Marketing Wirusowy

FUD (ang. Fear, Uncertainty, Doubt – strach, niepewność, wątpliwość) – strategia ograniczenia zdolności zajmowania rynku przez konkurenta polegająca na podawaniu w mediach lub bezpośrednio klientom nieprawdziwych lub niejasnych informacji o nim i jego produktach. Zakłada, że nawet jeśli ktoś wie, że informacje te są nieprawdziwe, to jego przekonania zostaną zachwiane, co automatycznie działa na korzyść stosującego tę strategię. Nazwa używana zwykle w odniesieniu do działań Microsoftu i SCO, wcześniej do IBM. (Źródło: Wikipedia)
Myślę, że ta krótka definicja wystarczająco tłumaczy temat dzisiejszego posta. Do tego tematu zabierałem się już od dawna ale ostatnie wydarzenie internetowa dało mi przykład, który świetnie wytłumaczy o co w tym wszystkim chodzi.
Chodzi oczywiście o głośny filmik, który ukazał się na Youtube, a którym deweloperzy MS Office chcą przekonać, że wdrażanie we firmach pakietu Open Office nie jest wcale takie opłacalne jak się o tym sądzi. Muszę przyznać, że reklama jest zrobiona świetnie. Warto zwłaszcza zwrócić uwagę na kolor tła pojawiającego się przy omawianiu któregoś z pakietów. Dodatkowo rozwiązanie w którym na ekranie wyświetla się w większości tekst pozwala na skupienie wzroku na esencji reklamy czyli podstawowym przekazie. Jak dla mnie idealny wręcz przykład projekcji podprogowej. Ale przyjrzyjmy się bliżej kwiatkom jakimi chcą nas uraczyć dystrybutorzy pakietu z Microsoftu.

FUD




"We quickly found that the exorbitant cost $$$$ and limited availability of support left us worse off"

Szkoda, że tu nie przedstawiono konkretnych sum jakie zostały wydane na te kosztowne i w ograniczonej dostępności wsparcie techniczne. W dalszej części wspomina się zresztą, że wsparcie można uzyskać tylko w ramach społeczności co jest niewygodne. Jest to oczywiście wierutna bzdura. Wiele firm oferuje profesjonalne wsparcie dla tego pakietu, oferują je też dystrybutorzy Linuksa, więc nie ma z tym problemu. Zważywszy na fakt, że takie wsparcie jest tak samo płatne jak i pakietów od Microsoftu i tak Open Office jest górą bo w przeciwieństwie do konkurencji nie płacimy za program.

"I need something I can rely on. If an open source, freeware solution breaks, who's gonna fix it?"

Tak, świetny punkt przeciwko używaniu oprogramowaniu open-source zamiast zamkniętego oprogramowania Microsoftu, które już wielokrotnie pokazało jak często potrafi być wadliwe w stosunku do otwartego oprogramowania, o wirusach potrafiących zniszczyć bezpowrotnie miesiące naszej pracy nie wspominam, bo tan Pan woli chyba zapłacić za support antywirusowy, któremu oczywiście bezgranicznie ufa. Kto naprawia open-source milionowa społeczność informatyków z całego świata. I proszę nie mylić open-source z freeware.

"A hugely disproportionate 30% of our IT resources was required for a period of months to service open source... an estimated 25% of additional staff time was routinely required to install and maintain OpenSource-based systems"

Osobiście stawiam w pełni skonfigurowany do swoich potrzeb system Linuksowy w ciągu góra dwóch godzin, zapewnienie aktualizacji to kwestia kilku minut. Ta firma zapewne powinna się zastanowić nad wymianą swojego pionu informatycznego, skoro tyle czasu potrzebują na "walkę" z Linuksem.

"When I was using OpenOffice.org I was especially having trouble with MACROS not being supported enough. I was asking for help from the IT department, they evaluated my request and suggested I use Microsoft Excel"

Firma oczywiście zdecydowała się zatrudnić pracowników biurowych i informatyków, którzy znają się tylko na oprogramowaniu MS. To tylko potwierdza fakt, że nie oprogramowanie jest kosztowne tylko zatrudnieni pracownicy, którzy nie potrafią się przekwalifikować. Rozwiązanie: zatrudnić lepiej wykształconych pracowników pozwoli to na większe oszczędności dla firmy, nawet jeśli będą drożsi w utrzymaniu.

"With OpenOffice.org there was total uncertainty about the formatting of documents and also about their inconsistency when shared outside our production group"

oraz

"Employees using OpenOffice.org weren't always capable of correctly making sense of documents arriving from outside the company and doing so with adequate security guarantees"

Typowe zagranie Microsoftu o niezgodności formatów. Pierwszy cytat sugeruje, że dokumenty ODF nie są prawidłowo rozpoznawane przez MS Office, co zresztą dowodzi tylko kiepskiemu wsparciu dla innych formatów przez programy Microsoftu. MS Office, bodajże od wydania 07 potrafi świetnie odczytywać takie dokumenty, więc jest to duże kłamstwo. Drugie zdanie zresztą potwierdza tylko, że zamknięta struktura formatów MS niczym się różni pod tym względem od Open Office dodatkowo sugerowanie w późniejszej części, że OO posiada, według zapewnienia twórców, pełne wsparcie dla formatów MS też jest kłamstwem. Posiada on "lepsze" wsparcie od poprzednich wydań i tak jest reklamowany. Warto tutaj przytoczyć fakt, że starsze wersje MS Office często nie potrafią odczytać poprawnie dokumentów sformatowanych pod nowszym wydaniem, co zmusza firmy do ciągłego aktualizowaniu tego pakietu, a to już są dodatkowe koszty i to wcale nie małe jeśli policzymy stanowiska.

"Our users' familiarity with the Microsoft Office interface and the uniformity of the different application tools have minimized calls to the help desk".

Tu oczekiwałbym opinii pracowników biurowych, którzy przeżyli zmianę interfejsu MS Office z wydania 2003 na np. 2007 i napisanie ile czasu zajęło im przyzwyczajenie do nowego interfejsu (zresztą moim zdaniem bardziej intuicyjnego). Na koniec najlepszy kwiatek:

"I've had students who turned in files that they've converted from OpenOffice with formatting problems that affect their grade"

Pani Profesor - oblewać studentów za to, że nie stać ich na zakup dodatkowych programów, wstyd. Zresztą jest jeszcze format PDF chyba, że on też jest zupełnie obcy w Pani komputerze.

Oglądając film natrafimy na więcej takich kwiatków. Właściwie nic co się pisze o Open Office nie jest tam podane prawdziwie. Dodatkowo sugeruje się zawrotną sumę kosztów transformacji nie podając żadnych konkretnych liczb, a już zwłaszcza z analogicznym zestawieniem kosztów utrzymania pakietu MS Office wraz z systemem Windows. Faktem jest, że Microsoft czuje na karku coraz większe zagrożenie związane z wdrażaniem otwartych formatów w firmach, które są głównym sponsorem tej firmy. Podobno jednym z liderów jest właśnie Polska co mnie bardzo cieszy.

Opisany powyżej film to najciekawszy przykład polityki FUD jaką raczy nas Microsoft. Na szczęście polskie prawo zabrania takiej reklamy w publicznych środkach przekazu. Ale od czego jest internet i jego społeczność, która potrafi taki przekaz rozprowadzić taniej i w znacznie większej liczbie egzemplarzy. W ten sposób przeszliśmy do drugiej części tematu, czyli..

Marketing Wirusowy

Ten wpis jest bardzo dobrym potwierdzeniem definicji marketingu wirusowego. Wikipedia tłumaczy te zjawisko jako: inicjowanie sytuacji, w której potencjalni klienci będą sami między sobą rozpowszechniać informacje dotyczące firmy, usług czy produktów. Jest to bardzo dobra droga promocji, ponieważ jest mało kosztowna, a bardzo skuteczna. Krótko mówiąc "nie ważne co o nas mówią, ważne żeby mówili dużo". Nawet kiedy rozpowszechniamy bzdury jest duża szansa, że trafią na podatny grunt i ktoś w nie uwierzy.

Microsoft ostatnio bardzo wyspecjalizował się w tej dziedzinie promocji. A takie filmy jak powyższy potrafią skupić wokół siebie zarówno przeciwników jak i zwolenników przedstawionych argumentów i to w jednym miejscu. Możemy się oczywiście w pełni nie zgadzać z przytoczonymi tam faktami co nie zmienia sytuacji, że marka Microsoftu została nam już świetnie zaszczepiona w umysłach i będziemy ją powielać dalej. W tym konkretnym przypadku chodziło oczywiście o promocję kanału MS Office na Youtube i zapewne odniesiono pod tym względem zamierzony skutek.

Nie pozostaje mi nic innego jak wyrazić tylko ubolewania w jakiej formie Microsoft promuje swoje produkty. U mnie ta firma całkowicie straciła już swoją opinię, a wykorzystując w swojej reklamie takie tanie chwyty pokazała tylko, że to właśnie ona się zaczyna bać konkurencji skoro nie potrafi z nią walczyć uczciwymi metodami takimi jak innowacyjność, stabilność i bezpieczeństwo użytkownika. Okłamując go w tak bezczelny sposób pokazała na czym najbardziej jej zależy, czyli ogłupieniu mas użytkowników i wyciągania od nich pieniędzy.

Można oczywiście zrobić to lepszymi metodami. Poniżej reklama T-Mobile promująca jej usługi społecznościowe.


Jak widać reklama odniosła sukces. Film był obejrzany na Youtube ponad 23 mln. razy właśnie dzięki wykorzystaniu marketingu wirusowego.

Więcej informacji:

http://pl.wikipedia.org/wiki/FUD
http://pl.wikipedia.org/wiki/Marketing_wirusowy

=-=-=-=-=
Powered by Blogilo