sobota, 23 października 2010

PromoLinux cz. 7. - Quo vadis Canonical?

Pomimo tego, że bardzo lubię Kubuntu do Canonical mam dość ambiwalentny stosunek. Z jednej strony jest to firma, która bardzo wpiera rozwój Linuksa zarówno finansowo jak i pod względem nowości, z drugiej strony martwi stosunek tej firmy do aplikowania w swoich systemach coraz większej ilości zamkniętego oprogramowania co wywołuje niemałe konflikty ze środowiskiem open-source. Czarę goryczy przelewa ostatnie wydanie Ubuntu, które chyba po raz pierwszy w historii spotkało się z krytyką nawet własnych użytkowników.

W tym artykule padnie wiele słów, które zapewne mogą nie spodobać się użytkownikom Ubuntu, zwłaszcza tym darzącym swoją dystrybucję fanatycznym uwielbieniem. Zastrzegam jednak, że Konqiklub jest blogiem autorskim i jako twórca mam prawo do własnego zdania jak również czytelnicy mają prawo do krytyki tych słów o ile potrafią tę krytykę uzasadnić argumentami. Artykuł nie jest także wynikową wszechwiedzy autora, jest to raczej otwarte pytanie, postawione na podstawie pojawiających się w internecie informacji na temat różnych decyzji Caninical i powstających wokół nich komentarzy.

Wielu uważa, że skoro Kubuntu jest oficjalną dystrybucją Canonical to powinno się mu poświęcić przynajmniej tyle uwagi co i flagowej produkcji, czyli Ubuntu. Prawda jest zgoła inna - Canonical ma niewielki wpływ na kształt Kubuntu. Fakty są takie, że polityka tej firmy opiera się na wsparciu dla jednego środowiska, dzięki czemu można było stworzyć w prawie w pełni skonfigurowany system desktopowy. Dlatego Kubuntu pozostaje dla Canonical raczej takim kołem u wozu wraz z Lubuntu, Edubuntu itp. Canonical jako poważna firma na rynku linuksowym nie może sobie pozwolić na utratę zwolenników innych środowisk, a sprawa wsparcia dla nich to już inna sprawa. Nie można jednak mówić, że Kubuntu nic nie dostaje od swojej firmy-matki. Przede wszystkim należy wziąć pod uwagę, że nowe wersje Kubuntu otrzymują te same wersje pakietów co Ubuntu dzięki czemu możliwa jest ich premiera w tym samym czasie. Canonical sponsoruje także spotkania i konferencje, które są bardzo pomocne w dzieleniu się doświadczeniami pomiędzy deweloperami.

Trochę inaczej przedstawia się sprawa z nowościami, które są przeznaczone tylko dla Kubuntu. Można jeszcze tu podpiąć sprawę nowości w Ubuntu np. Ubuntu Software Center, Ubuntuone, które według użytkowników powinny trafić także do Kubuntu, skoro ten system jest wydawany przez Canonical. Tu sprawa nie jest taka oczywista. Nie wiadomo niestety w jakim stopniu Canonical pomaga pod tym względem, ale nawet jeden z czołowych deweloperów Kubuntu, Harald Sitter, w swoim artykule : Kubuntu is not Ubuntu twierdzi, że wpływ Canonical na ten system jest dość mały. Po pierwsze znaczna część nowości Kubuntu nie pochodzi od tej firmy tylko z pracy społeczności np. przeglądarka Rekonq i wiele innych. Nie bez znaczenia jest też rada Kubuntu (Kubuntu Council), która ma największy wpływ na to co się ukaże w przyszłych wydaniach tego systemu. Rada składa się z sześciu członków wśród których tylko jedno miejsce jest przeznaczone dla pracownika Canonical, pięć pozostałych zarezerwowanych jest dla deweloperów, którzy mają swój wkład w rozwój systemu ale nie są związani z firmą. Sytuacja ta jest bliźniaczo podobna do takiego samego sposobu wyboru władz Debiana i można tu jasno powiedzieć, żę Kubuntu to jest demokracja.

Dlatego nie byłem wcale zaskoczony słowami Marka Shuttlewortha (M.S.), które wypowiedział w wywiadzie dla OMG!Ubuntu! i które wywołały burzliwe komentarze. Mark na pytanie czy Canonical ma zamiar poświęcić więcej uwagi Kubuntu zważywszy na rosnącą liczbę jego użytkowników odpowiedział, że raczej nic pod tym względzie się nie zmieni. Kubuntu nie jest priorytetem dla Canonical ponieważ firma ta będzie nastawiona na wspieranie tych gałęzi, w których można się spodziewać zwrotu zainwestowanych funduszy. I nie znaczy to, że Canonical odwraca się od projektów społecznościowych, po prostu w tej chwili nie może poświęcić miejsca przy biurku, które jest zarezerwowane na rozwój zyskownych trendów i w ten sposób ograniczać ich rozwój.

I muszę przyznać, że mi to pasuje. Kubuntu 10.10 w przeciwieństwie do Ubuntu zostało bardzo ciepło przyjęte przez recenzentów. Praca nad nim, w większości opierająca się na wsparciu społeczności open-source, pozwoliła na załatanie w tym wydaniu wielu wad, które były głównymi zarzutami powodującymi niepochlebne recenzje tego systemu. Wraz z Rekonq deweloperzy zaczęli uzupełniać braki w domyślnym oprogramowaniu, opierającym się tylko na aplikacjach KDE SC. Samo środowisko weszło w stadium znacznej poprawy stabilności, dzięki czemu system ten przestaje być postrzegany jako bardziej niestabilny od Ubuntu, nowa wersja KPackageKit i zainicjowanie prac nad Muon pozwoli uzupełnić brak Ubuntu Software Center w tym systemie i ułatwi jego obsługę mniej zaawansowanym użytkownikom. Z tego powodu chciałbym uniknąć zamieszania jakie wywołuje wpływ Canonical na rozwój Ubuntu i kontrowersje związanych z jego wyglądem i zmianami, które może są po myśli Canonical ale nie za bardzo przypadają do gustu użytkownikom.


Na tym można zakończyć sprawę Kubuntu, które jak widać rozwija się bardzo zdrowo także bez dostatecznego wsparcia ze strony Canonical. Jednak moje obawy tym razem skierowane są w stronę Ubuntu i odzewu jaki się pojawił po jego ostatnim wydaniu. Trzeba to jasno stwierdzić - Canonical przegrał walkę na rynku desktopów. Z tego powodu jego zainteresowanie nie będzie skierowane w stronę Kubuntu i niestety ale nie będzie także skierowane na rozwój Ubuntu. Do jakiegoś czasu można było jasno stwierdzić, że powstanie Ubuntu miało bardzo duży wpływ na popularność Linuksa. Uproszczona obsługa tego systemu pozwoliła na zapoznanie się ze światem Linuksa wielu niedoświadczonym użytkownikom. Chyba największy jego rozwój przypadł po premierze Visty, która nie przypadła do gustu użytkownikom systemu Microsoftu dzięki czemu użytkownicy Ubuntu mogli śmiało prezentować swoje pulpity przed Windowsiarzami z Compizem, który mógł śmiało pokazać słabość interfejsu XP. Microsoft jednak wytoczył nowe działo oznaczone numerem 7 i pomimo, że niespecjalnie poprawiał on jakość Visty pozwolił uwierzyć, że ta firma ma jeszcze pomysły, którymi potrafi zatrzymać przy sobie użytkowników. Dodatkowo polityka Microsoftu opierająca się na współpracy z producentami komputerów dzięki której system był dostępny w niemal każdym sprzedawanym nowym komputerze pozwoliła odwrócić uwagę od rozwijającego się Linuksa.

Windows 7 nie był jednak gwoździem do trumny desktopowego Ubuntu. Prawdziwe zagrożenie przyszło ze strony innych dystrybucji. Deweloperzy Debiana, openSUSE i innych skorzystali na rozwoju Ubuntu. Częściowo ulegając trendom zastosowanym w tym systemie polegających na ułatwianiu obsługi początkującym użytkownikom sprawili, że została zatarta granica pomiędzy tymi dystrybucjami, a Ubuntu. Canonical, który do tej pory kandydował do miana króla świata open-source zaczął konkurować z na własnym podwórku tym bardziej, że środowisko wydało także wojnę jego zamkniętym rozwiązaniom. Myślę, że ta sytuacja sprawiła, że Canonical zaczął spoglądać łakomym okiem na rozwijającą się gałąź przemysłu mobilnego, gdzie szlaki przetarł już Android, który także bazował na Linuksie, a gdzie Microsoft nie przedstawił jeszcze ciekawych rozwiązań. Tak narodziło się Unity.

Unity jest obecnie najbardziej faworyzowanym przez Canonical dzieckiem. Większość informacji jakie ukazują się w związku z Ubuntu dotyczy właśnie tego systemu. Można by sądzić, że podobna platforma będzie miała także spory wpływ na rozwój Ubuntu, zwłaszcza po ostatnim wydaniu. Tu muszę zgodzić się jednak z wieloma głosami jakie można było spotkać w internecie, że ostatnie wydanie Ubuntu to tylko zmiana wyglądu. Wszystkie inne nowości w tym systemie po prostu odziedziczył po Unity. Tu pozwolę zadać sobie pytanie: z jakiej okazji multidotyk przypisywany jest jako nowość wersji desktopowej? Wątpliwości też budzi system indykatorów. Aplety tego typu wywołały ostatnio dyskusje wśród użytkowników GNOME, kolejne kombinacje jakich dokonuje Canonical na indykatorach sprawiają, że użytkownicy zaczynają głośno wspominać usuniętą tackę systemową. I nic dziwnego tacka pozwala zaoszczędzić sporo miejsca na panelu i jest wygodniejsza na platformie desktopowej. Nawet twórcy KDE SC zaczęli ukrywać w niej coraz więcej plasmoidów, z których użytkownicy korzystają tylko w razie potrzeby. Tacka systemowa jest jednak bardzo niewygodna w przypadku małych ekranów, czyli urządzeń mobilnych do jakich skierowane będzie Unity. Wszysktie te czynniki sprawiają, że zmiany w GNOME będą, ale tylko wtedy gdy będzie to wiązało się z poprawianiem interfejsu Unity. Użytkownicy GNOME mogą na tym skorzystać ale czy będzie to dla nich wygodne - wątpię.

Jest jeszcze sprawa aplikacji. Canonical ostatnio daje do zrozumienia, że nie obchodzi go rozwój aplikacji GNOME, po pierwsze rozwój tych programów nie jest opłacalny dla tej firmy. Aplikacji takich nie można tak prosto zamknąć i uczynić z nich dochodowych inwestycji. Ponadto są one dość słabo zoptymalizowane do używania ich na słabym sprzęcie opierającym się na platformie ARM. Wyjściem z sytuacji byłyby aplikacje przeglądarkowe. Za ich użyciem przemawia fakt, że można na nich łatwo zarobić - nie używają one dysków twardych komputera, więc do przenoszenia danych można użytkownikowi zaproponować odpłatne miejsce na serwerze. Także usługi oferowane przez takie programy można łatwo uczynić płatnymi, ponieważ nie będzie tu zagrożenia ze strony Fundacji Wolnego Oprogramowania. O opłatach z reklam i dysponowania danymi użytkowników nie wspominam, ale właśnie na tych czynnikach opiera się potęga finansowa Google. Aplikacje webowe ponadto umożliwiają niezależność platformową co pozwoliłoby trafić Canonical także do użytkowników Windowsa i innych systemów.

To, że Canonical celuje w użytkowników innych niż fani Linuksa stało się dla mnie oczywiste po opublikowaniu kodu klienta Ubuntuone. Wraz z tą informacją Canonical głośno mówi, że pracuje nad wersją tego programu dla użytkowników Androida i OS X. Ta informacja nie powinna nikogo dziwić, taki klient musi być multiplatformowy, żeby jego istnienie miało jakiś sens. Jednak według mnie dość dwuznaczna jest wypowiedź Canonical, w której chwali się tworzeniem aplikacji na inne platformy jednocześnie unikając wypowiedzi na temat tworzenia przez Kubuntu klienta Ubuntuone-kde. Ubuntuone-kde powstaje właściwie tylko siłami Haralda Sittera. Na swoim blogu opisuje jak trudna to jest praca i z jakimi problemami musi się borykać, natomiast o wsparciu ze strony Canonical nie słychać. Warto więc zadać pytanie: dlaczego? Przecież powstanie tego programu pomogłoby zyskać sporo użytkowników Linuksa, którzy preferują KDE SC. Wygląda na to, że jednak użytkownicy Linuksa to nie jest target dla Canonical. Stworzenie klienta Ubuntu-one dla innych systemów sugeruje także użycie frameworka Qt, na bazie którego powstaje Ubuntuone-kde. Nie jest raczej możliwe połączenie prac nad obiema wersjami tego programu. Ubuntuone-kde to program doskonale zintegrowany ze środowiskiem co byłoby dość problematyczne w przypadku zastosowania go na innej platformie, więc na pewno Canonical będzie prowadziło bliźniaczy projekt rękami swoich programistów.

Warto tu jednak zaznaczyć dlaczego sądzę, że będzie to w ogóle Qt. Canonical ostatnio bardzo interesuje się tym frameworkiem. Nie jest to żadna tajemnica. Ostatnio bardzo pozytywnie wypowiedział się o współpracy z Nokią jeden z deweloperów Ubuntu Matt Zimmerman. Według niego Canonical jest przede wszystkim zainteresowane multidotykim w wersji Qt. Ta opcja jest już dostępna dla programistów stosujących Qt w przypadku pisania oprogramowania dla Windows i systemu Apple. Obecnie Nokia stara się wdrożyć multidotyk dla Linuksa i prawdopodobnie będzie on już dostępny dla KDE SC 4.8. Canonical natomiast ma poważne problemy ze swoim multidotykiem wynikające ze sprzeciwu deweloperów X.Orga, którzy nie chcą go włączyć do serwera. Canonical pozostaje więc samemu spachować xorg server w Ubuntu i liczyć się z tym, że ewentualne błędy nie będą mogły liczyć na poprawę ze strony społeczności Linuksowej. Z tego powodu pozytywne opinie o multidotyku Qt budzą zainteresowanie ze strony Canonical.


Według Zimmermana zastosowanie Qt mogłoby być także na korzyść oprogramowania zastosowanego w Unity. Programy napisane przy pomocy Qt są bardzo przenośne, dlatego rynek oprogramowania mobilnego jest obecnie zalewany takimi aplikacjami. Stosowanie takich programów w Unity nie będzie wywoływało większego konfliktu z interfejsem tego systemu. obecnie duże zainteresowanie w środowisku GNOME stanowią takie aplikacje jak VLC Player i Clementine, które potrafią dobrze zgrać się z interfejsem GTK i nie przeszkadza to użytkownikom. Taki mariaż jest już zresztą stosowany w systemie MeeGo i wychodzi to systemowi na dobre. Bardzo duże znaczenie ma tu też zastosowana dla Qt złagodzona licencja LGPL, która pozwala tworzyć oprogramowanie przez niezależnych twórców bez obawy o konflikt ze środowiskiem open-source.

Pojawia się jednak pytanie o GNOME. Użytkownicy mogą sobie pozwolić na stosowanie na stosowanie aplikacji Qt w Ubuntu ale trzeba mieć na uwadze to, że Canonical może w ten sposób ograniczyć swoje wsparcie dla aplikacji GTK, które teraz będą się znajdowały poza jego zainteresowaniem. Może to doprowadzić do tego, że środowisko GNOME zastosowane w Ubuntu jeszcze bardziej odbije się od głównych założeń jakie przyjęli sobie deweloperzy standardowej wersji tego środowiska, co już teraz budzi niesmak użytkowników innych dystrybucji. Nie ma się zresztą czemu dziwić GNOME w Ubuntu staje się coraz cięższe w porównaniu ze standardową wersją. Dodatkowe biblioteki Qt mogą mieć jeszcze większy wpływ na optymalizację tego środowiska. Nie będzie to jednak przywarą Unity, które może być zoptymalizowane do obsługi mniejszej ilości urządzeń niż wersja desktopowa Ubuntu.

Wszystko to świadczy, że drogi Ubuntu i Unity mogą się wkrótce rozejść, skorzystać na tym może KDE SC, dla którego Qt nie jest aż tak bardzo problematyczne w integracji. Niemniej jednak cała sprawa budzi wątpliwości, czy Linux jest jeszcze w gestii zainteresowań Canonical, czy stanowi tylko bazę dla ich przyszłych projektów i drogę jaką podążają Android i Chrome OS.

Więcej o Canonical i Qt:

http://mdzlog.alcor.net/2010/10/20/ubuntu-and-qt/
http://arstechnica.com/open-source/news/2010/10/canonical-cto-contemplates-qt-we-think-it-has-a-lot-to-offer-ubuntu.ars

=-=-=-=-=
Powered by Blogilo