sobota, 9 października 2010

PromoLinux cz.5. - Microsoft w opałach?

Artykuł ten jest uzupełnieniem mojego poprzedniego artykułu dotyczącego statystyk i ich wpływu na rynek systemów operacyjnych. Niejako jest też potwierdzeniem moich poprzednich tez, w których śmiało stwierdziłem, że Microsoft to kolos na glinianych nogach i wkrótce możemy być świadkami jego tragicznego upadku. Słowa takie rzucone w kierunku jednaj z największych firm na świecie mogą się wydać dość wydumane jeśli nie są poparte jakimiś konkretnymi dowodami. Na szczęście życie dostarczyło mi wkrótce dowodów, które tylko potwierdzają moje dotychczasowe słowa.

Pierwsze sensacyjne informacje o kłopotach Microsoftu pojawiły się po nieudanej premierze pierwszego telefonu tej firmy, który okazał się kompletnym crapem i jego sprzedaż wkrótce wstrzymano. Wydarzenie to zachwiało poważnie kursem akcji Microsoftu i postawiło tę firmę w złym świetle wobec inwestorów. Wkrótce zresztą pojawiły się pogłoski o planowanym zwolnieniu Ballmera ze stanowiska CEO firmy, ale skończyło się to tylko naganą i zmniejszeniem jego premii rocznej. Sprawa dość dyskusyjna czy zresztą w ogóle do tego doszło, czy to tylko informacja dla prasy. Zarząd firmy wziął pod uwagę w zestawieniu rocznym także sukcesy Ballmera, czyli świetna sprzedaż Windowsa 7, pakietu Office i wprowadzenia Windowsa w technologię cloud komputing, które jednak przyniosły zyski firmie.

Nie do końca wiadomo także kto byłby w stanie zastąpić Ballmera na jego stanowisku. Jest on protegowanym Gatesa i pracuje dość długo, żeby znać lepiej niż kto inny rynek IT. Natomiast wiele firm analitycznych sugeruje, że Microsoft powinien rozpaść się na kilka odrębnych spółek. Pomogłoby to na utrzymaniu opinii o firmie. Microsoft prowadzi zbyt wiele przedsięwzięć informatycznych na raz. Fiasko rozwoju jednej z tych gałęzi wpływa na opinię o innych produktach i odbija się na sytuacji finansowej firmy jak to miało miejsce z telefonem KIN.

Podobną taktykę stosuje Apple, której dobra sprzedaż telefonów iPhone i odtwarzaczy Ipod wpłynęła na sprzedaż także innych produktów. Jednak istnieje ryzyko fiaska, któregoś z przedsięwzięć i tu Microsoft staje przed kolejnym wyzwaniem wprowadzenia na rynek Windows Mobile 7. Sukces tego przedsięwzięcia może podnieść renomę firmy, która przegapiła moment wojny o rynek mobilny. Teraz sektor ten podzielony jest pomiędzy Androidem i Apple iOS. Ballmerowi niezwykle trudno będzie wcisnąć się pomiędzy Google i Apple i może to osiągnąć tylko wprowadzając produkt po zaniżonych cenach. WM7 niezwykle trudno będzie odrobić także straty na rynku aplikacji dla telefonów. Tak więc sytuacja jest taka, że jeśli Microsoft nie wprowadzi systemu na rynek to czeka go zapomnienie. Rynek mobilny powoli staje się przyszłością rynku IT i desktopowe systemy odchodzą w zapomnienie.

Microsoft zaczął ostatnio także koncentrować rynek wokół siebie rozsiewając wokół aurę dominacji na rynku. Najpierw były pozwy wobec Motoroli, które miały postawić w złym świetle Androida. Po słowach Ballmera, które zostały odebrane przez rynek jak kontynuowanie polityki FUD, można sądzić, że Microsoft nie wyciągnął żadnej lekcji z dotychczasowych porażek. Google kpi ze słów Microsoftu wprowadzając Androida na coraz więcej urządzeń (ostatnio tablety), co świadczy o tym, że niewiele może zagrozić jego pozycji na rynku. Windows Mobile 7 musi także prezentować sobą rewolucyjne rozwiązania, które przyciągnęłyby do niego ludzi, którzy już w tej chwili wpadli w ręce konkurencji. Niestety z zaprezentowanych przez Microsoft pierwszych pokazów systemu różnic pomiędzy nim a Androidem jest mało z przewagą dla tego drugiego. Użytkownicy wybiorą więc Androida, żeby nie związać się zamkniętymi aplikacjami Windowsa.


Ostatnio głośno zrobiło się po tym jak Ballmer, wraz ze świtą doradców pokazał się w siedzibie Adobe. Pojawiły się spekulacje, że Microsoft znów zastanawia się nad zakupem tej firmy. Takie informacje wywołały poruszenie wśród użytkowników programów Adobe bojących się wpływu Microsoftu na oprogramowanie tej firmy. Zakup twórców Photoshopa i Flasha pozostaje jednak pod znakiem zapytania zważywszy na wartość tej firmy, którą szacuje się na 14 mld dolarów co nawet dla Microsoftu może być zaporą nie do przejścia. Microsoft musi się także liczyć z reakcją rządu USA i Uni Europejskiej na kontynuowanie praktyk monopolowych.

Z ujawnionych informacji wynika, że obie firmy postanowiły porozmawiać o prowadzeniu wspólnej polityki przeciwko Apple, które równo zagraża Windowsowi co i Adobe przez bojkot w swoich najnowszych produktach Flasha. Rozmowy te wydają się dość dziwne zważywszy, że Microsoft promuje ostatnio konkurencyjne rozwiązanie do Flasha, czyli Silverlight. Cała sytuacja jednak upewnia analityków w przekonaniu, że Microsoft zauważył swoją nieciekawą sytuację na rynku IT i podejmuje kroki przeciwko firmom, które do tej pory w jego mniemaniu nie miały żadnego znaczenia na scenie komputerowej.

Więcej informacji:

http://techrights.org/2010/10/08/adobe-rumors/

http://bits.blogs.nytimes.com/2010/10/07/microsoft-and-adobe-chiefs-meet-to-discuss-partnerships/

http://www.networkworld.com/news/2010/100810-steve-ballmer-speculation.html?page=1

=-=-=-=-=
Powered by Blogilo