niedziela, 12 grudnia 2010

Toribash - przemoc doskonała

Pośród mnogości tytułów gier komputerowych trudno znaleźć taką, którą można nazwać doskonałą. Do tej pory tylko jedna gra wciągnęła mnie na tyle, że mógłbym grać w nią przez całe życie - szachy. Gra doskonała nie powinna mieć zakończenia. Każdy powrót do niej powinien budzić jeszcze większe emocje niż poprzednim razem. Powinna być oryginalna i nie powtarzać tego co już widzieliśmy w poprzednich tytułach. I powinna mieć proste zasady, które nie będą jednocześnie ograniczać możliwości rozgrywki graczowi. Do tej pory myślałem, że tylko szachy potrafią spełnić wszystkie te warunki, dopóki nie spotkałem się z Toribash.
Toribash trudno zakwalifikować do jakiejkolwiek kategorii gier komputerowych. Teoretycznie mamy tu do czynienia z bijatyką, ale to co wyróżnia ją od tego typu gier jest turowy system rozgrywki. Walka w turach wydaje się chybionym pomysłem dla bijatyk, które uchodzą za najbardziej dynamiczne gry komputerowe, tu jednak sprawdza się świetnie.


Osobom, które już po poprzednim akapicie chcą sobie odpuścić dalsze poznawanie tej gry, winien jestem trochę informacji wyjaśniających cały sens rozgrywki, gdyż nie przypomina on żadnego z dotychczas poznanych. Wyobraźmy sobie więc, że mamy dwa manekiny, których zachowanie zdefiniowane jest zgodnie z zasadami fizyki ragdoll. Jeśli nie wykonamy żadnego ruchu lalka bezwładnie opadnie. Sztuka polega na nadaniu akcji stawom lalki, które zdefiniują jej ruchy. I tu zaczynają się schody. Pomimo tego, że takich akcji jest tylko kilka można wykonywać dzięki nim prawie nieograniczone kombinacje, które określają animację naszego bohatera.

Problem leży w tym, że trzeba je wykonać w odpowiednim momencie także nawet nauczenie się jak wykonać jeden krok może zająć początkującym godziny praktyki. Dodatkowo trzeba podkreślić, że jeden dobry cios powinien zakończyć grę, a na całą akcję jest przeznaczony ograniczony przedział czasu. Po opanowaniu podstaw jest już łatwiej. Jednak sztuka wyprowadzania ciosów to już czysty profesjonalizm. Zresztą w internecie można znaleźć masę samouczków, które wprowadzą w sztukę poznawania ciosów.



To co widzicie na filmikach zamieszczonych pod artykułem zapewne nie dane będzie osiągnąć wielu osobom nawet po miesiącach ćwiczeń. Choć brzmi to skomplikowanie (bo w istocie takie jest), daje praktycznie nieograniczone możliwości ruchu jakich nie ma żadna inna bijatyka ze zdefiniowanymi sekwencjami ciosów. Żeby pokonać kogoś kto ma za sobą godziny spędzone z tą grą nie wystarczy szczęście lub walenie w klawisze na chybił trafił, tu liczy się strategia i doświadczenie. Dlatego graczy będących mistrzami w tej grze można porównać do realnych mistrzów sztuk walki, których nie pokona byle amator. Tu jednak gra daje identyczne szanse każdemu, ponieważ najważniejsza jest przemyślana strategia i poznanie zasad rządzących tym światem.

Gra dzieli się na dwa typy rozgrywki. W trybie pojedynczego gracza nasz przeciwnik jest bezwolną kukłą, na której możemy poćwiczyć ruchy i ciosy. Najciekawszymi kombinacjami możemy się podzielić z innymi graczami tworząc replaye, które są w istocie filmikiem podsumowującym naszą akcję. Jeśli czujemy się już pewnie w tym nowym otoczeniu możemy zmierzyć się z innymi przez sieć i dopiero wtedy poznamy prawdziwe możliwości gry.



Społeczność Toribasha jest bardzo duża. Gracze podzieleni są ze względu na doświadczenie i oznaczenie kolorowymi pasami. Osoba początkująca posiada pas biały, a najwyższy stopień określany jest jako The Chosen One Belt i można go osiągnąć dopiero po zdobyciu 100000 QI, czyli przebytych pojedynków. W grze dostępne są różne tryby walki np. związane z odległością od przeciwnika lub możliwość używania broni lub pojazdów. Dostępne są także modyfikacje określające styl walki.

Za wygrane pojedynki otrzymujemy punkty TC (ToriCredits) za które można zakupić sobie bonusy uatrakcyjniające grę związane głównie z wyglądem postaci i elementów areny (można je także kupić za prawdziwe pieniądze). Wśród nich można znaleźć takie elementy jak: smugi pojawiające się za kończynami, kolor elementów wyglądu postaci, tekstury, lub kolor krwi.


A skoro przy krwi jesteśmy. Gra jest chyba jedną z najbardziej brutalnych jakie do tej pory spotkałem, powiem nawet, że ten cały Mortal Kombat się przy niej chowa i nie ma tu znaczenia to, że naszymi przeciwnikami są plastykowe kukiełki. Celem gry jest rozerwanie przeciwnika na strzępy i im efektywniej to zrobimy tym więcej punktów będzie nam dane. Krew tu leje się gęsto, więc nie polecałbym jej młodszym braciom i siostrom.

Gra jest rozprowadzana na licencji freeware, więc można ją pobrać za darmo ze strony projektu. Jest ona dostępna zarówno dla Windowsa, Maca jak i Linuksa. Na Linuksa dostępna jest niestety jej starsza wersja oznaczona numerem 3.5 (najnowsza to 3.9). Grę można pobrać ze strony: http://www.toribash.com/downloads.php, gdzie dostępne są wersje na kilka dystrybucji w tym możliwość instalacji repozytorium dla Debiana/Ubuntu.

Nie sądziłem, że ta gra (na którą zresztą trafiłem przypadkowo) da mi aż tyle rozrywki. Zapewne niektórzy nie będą zachęceni skomplikowaniem rozgrywki lub dziwnymi zasadami gry. Mnie jednak wciągnęła jej oryginalność i nie ograniczone możliwości i gorąco polecam ją właśnie osobom tego oczekujących od gry doskonałej.

Więcej informacji:
Strona oficjalna projektu: http://www.toribash.com/
Polskie forum: http://toribash.pl/

=-=-=-=-=
Powered by Blogilo