wtorek, 8 lutego 2011

Gra tylko dla Linuksa? Tylko po co?

Z wielkim zdziwieniem przeczytałem zapowiedź projektu Bossanowa na łamach OMG!Ubuntu! W skrócie chodzi o to, że ma powstać gra 3D specjalnie dla Linuksa, taki exlusive, który zdaniem twórców ma pomóc zaistnieć naszemu ulubionemu systemowi w umysłach graczy, którzy do tej pory omijali Linuksa szerokim łukiem. Wiem, że tymi słowami narażę się na lincz ze strony niektórych użytkowników ale zapytam: Po co?



Stworzenie samej gry i to jeszcze według zapowiedzi mającej konkurować z największymi świata komputerowej rozrywki to czyn chwalebny. Jednak podczas mojej kilkuletniej przygody z Linuksem byłem świadkiem kilku takich pomysłów jak powyższy i zawsze kończyły się one tylko dobrymi chęciami. Osho, twórcy gry, także nie stanowią dla mnie jakiegoś specjalnego zapewnienia, że gra może być konkurencyjna na rynku, bo firmy opracowujące tytuły dla konsol i PC zatrudniają sztab ludzi większy od Canonical i Red Hata wziętych razem. Ale nie będę niewdzięczny i życzę twórcom powodzenia i mam nadzieję, że stworzą naprawdę ciekawy tytuł. W końcu liczą się chęci. Albo i nie...

Akurat w tym biznesie liczy się zaplecze techniczne. Aby stworzyć porządną grę 3D potrzeba dobrego silnika, a ten kosztuje. Otwarte silniki dla gier są może dość wydajne, ale nawet Blender przegra efektami z DX 10 (o "jedenastce" nie wspomnę). Koszty takiej technologi, albo raczej licencji na nią spowodowałyby, że gra musiałaby być płatna, a to równałoby się z zapewnieniem opłat współtwórcom, których Osho tak chce przyciągnąć do współpracy. Bo o tym, że gra nie będzie na otwartych źródłach świadczy już sam fakt, że ma być exclusive dla Linuksa. I tu niestety mam najwięcej obiekcji.


Skoro gra ma być tylko dla Linuksa to czy aby na pewno dla KAŻDEGO Linuksa to czy twórcy chcą zapewnić spaczkowanie programu dla każdej dystrybucji i to jeszcze na każdą architekturę. Jak dla mnie to wydaje się raczej niemożliwe. Więc wnioskuję, że szczęśliwcami, którzy zainstalują będą posiadacze tylko najpopularniejszych dystrybucji. Zresztą nawet DEB to żadne zabezpieczenie dla źródeł więc twórcy chcą zapewne użyć jednego z zamkniętych formatów np. BIN, który zresztą dobrze jest znany w Windows i który to system doskonale rozpoznaje standardy otwartego oprogramowania (nadal trzymam się faktu, że deweloperzy nie podbiją ceny gry jakimś wypasionym silnikiem).

No dobrze, kwestie techniczne są w jakiś sposób do obejścia, ale pora zadać sobie pytanie po co to wszystko? Gra z zamkniętym kodem, która ma promować otwarte oprogramowanie? Przecież już sam taki fakt obrazuje cynizm całej sytuacji. Już słyszę te przytyki na różnych forach ze strony fanbojstwa windowsowskiego. Z drugiej strony przeraża mnie logika takiego tworu. Skoro gra ma być tylko na Linuksa to jak ma zwabić użytkowników innych systemów. Czyżby deweloperzy liczyli, że wieści o bliskim królowaniu Linuksa na rynku gier video rozprzestrzenią się lotem błyskawicy, szczerze wątpię. Uważam natomiast, że jeśli miałbym przeznaczyć choć grosz na promocję zamkniętego oprogramowania to prędzej wolałbym wydać go na promocję Linuksa.

Deweloperzy projektu Bossanova opierają swój sukces na podłożu zawiści i zazdrości. Uważają, że wzbudzenie tych uczuć wśród użytkowników zarówno Linuksa jak i Windowsa może odnieść jakiś skutek. Być może ale nie w świecie, który stworzył Stallman i który opiera się na dzieleniu, czyli na najwyższym stopniu altruizmu. Cały czas powtarzałem osobom, które dziwiły się, że jakaś firma wydaje wersje swojego oprogramowania zarówno dla Linuksa jak i Windows lub OSXa - o popularności systemu świadczy znajomość oprogramowania przez użytkownika. Jeśli ktoś na Windows używał Firefoksa, VLC, GIMPa, czy nawet KDE SC łatwiej przesiądzie się na Linuksa, bo już zna część jego środowiska. Tak samo jest z grami, jeśli dobra gra dla Linuksa, z otwartymi źródłami zostałaby sportowana na Windowsa to użytkownik tego systemu zastanowiłby się za co tyle płacił do tej pory, skoro tuż obok powstają gry za darmo o takim samym potencjale.


Temat ten jest oczywiście na większą dyskusję. Powyżej chciałem się odnieść tylko do projektu Bossanova jako zamkniętej formy promocji otwartości. Gry komputerowe uważam jednak za formę rozrywki takiej samej samej jak muzyka MP3. Nie należy do nich dopisywać ideologi bo tak naprawdę nie stanowią one części systemu. Pamiętam jeszcze czasy komputerów Amiga 500, które były sprzętem przeznaczonym wyjątkowo dla graczy i wtedy przyszedł PC ze swoim DOS i pokonał Amigę uniwersalnością zastosowań. Przez długie lata jeszcze Amiga była jednak lepszym i tańszym rozwiązaniem do gier od PeCetów i dopiero akceleratory voodoo pokazały na co stać ten sprzęt, chociaż to kosztowało sporo. Jest tu jednak jakiś morał dla osób, które chcą zdyskredytować Windows na poletku gier video - Promujcie granie na konsolach!

PS. Ciekawe jak na wieść o tworzeniu się rynku gier dla Linuksa zareaguje Windows? Czy powstanie windowsowska wersja Wine :)

Źródło:
http://www.omgubuntu.co.uk/2011/02/announcing-project-bossanova/