czwartek, 3 marca 2011

Konqueror odkrywany na nowo

Konqueror 4.6.0
Muszę przyznać, że kiedyś nie lubiłem Konquerora. Jako przeglądarka internetowa był zbyt wolny nawet w stosunku do Firefoksa. Także domyślny silnik KHTML miał już swoje lata świetności dawno za sobą. Właściwie to, że z powrotem dałem szansę Konquerorowi była wprowadzona niedawno obsługa WebKit, która dała niezłego kopa tej przeglądarce. Co więc teraz stoi na przeszkodzie używania tej przeglądarki?


Skoro nie silnik to na pewno interfejs. Nie mogę tu nie przywołać dla porównania największego konkurenta, czyli Rekonq. Nowy projekt, który zaskarbił sobie serca deweloperów Kubuntu, bazuje na wyglądzie Chrome i Opery, który okazał się dość wygodny dla wielu użytkowników. Konqueror nadal trzyma się starodawnego (klasycznego) stylu jaki znamy z Firefoksa i IE i nie jest to hołd złożony tradycji, przeglądarka musi bazować na tym wyglądzie aby dzięki temu pełnić także funkcję... przeglądarki plików.

Mało osób wie, że Konqueror był na początku tylko przeglądarką plików. Dopiero w późniejszym okresie, dzięki KHTML stał się także przeglądarką internetową. Wiele osób właśnie tę zaletę dwoistości Konquerora stawia jako jego największą wadę w myśl zasady, że jeśli "coś jest do wszystkiego to jest do niczego". Śmiem temu zaprzeczyć w poniższym artykule.

Konqeror i Dolphin - znajdź szczegóły

Jak już wspomniałem, najczulszym punktem Konquerora jest jego interfejs. Co ciekawe według mnie program ma jeden z najlepiej modyfikowalnych wyglądów w KDE SC. Konqueror posiada funkcję Profili, dzięki której możemy sami predefiniować jaką funkcję ma spełniać po uruchomieniu. Dzięki temu możemy stworzyć kilka rodzajów przeglądarki z różnymi ustawieniami. Uważam, że właśnie ta funkcja powinna być głównym motorem rozwoju tego programu.

Starsza wersja Konquerora z Metabarem

Warto jednak na początek przyjrzeć się funkcji Konquerora jako menedżera plików. Po wydaniu KDE SC 4 deweloperzy zdecydowali się dać szansę nowemu projektowi Dolphin, który stał się natywnym menedżerem plików i katalogów w środowisku. Dolphin bardziej przypominał standardowe programy tego typu jakie znamy na innych platformach. Jednak wraz z jego rozwojem pewne funkcje odziedziczył także restaurowany Konqueror. Właściwie można stwierdzić, że poza kilkoma funkcjami Konqueror to zwierciadlane odbicie Dolphina. Jeśli chodzi o interfejs to jedyną różnicą jest brak nowego panelu wyszukiwania i panelu podglądu zawartości. Co ciekawe Panel podglądu był wcześniej w Konquerorze serii trzeciej w postaci Metabara. Metabar wyglądał podobnie do panelu informacyjnego Windows Explorera i niestety jego rozwój został wstrzymany przez autora na długo przed wydaniem KDE 4. Dlaczego o tym piszę? Taka sytuacja pokazuje jak historia potrafi łatwo zakreślić koło w rozwoju oprogramowania. Uważam, że Konquerorowi w obecnej sytuacji przydałby się taki dodatek w miejscu obecnego Paska Bocznego. Osobiście rozszerzyłbym funkcje takiego Metabara o dodatkowe widgety (RSS, podgląd ściąganych plików i wiele innych), możliwości pod tym względem są przeogromne. Właściwie można by skorzystać z podobnego rozwiązania jakie jest w Amaroku w postaci paska widgetów.

Myślę, że powód, który sprawił, że stałem się takim gorącym zwolennikiem Konquerora jest taki, że według mnie jest to aplikacja, która najlepiej oddaje charakter KDE. Łączenie funkcji wielu programów zostało doskonale zrealizowane w programie Kontact, który właśnie służy do grupowania programów przechowujących informacje. Tu mamy doskonałe narzędzie, które grupuje programy służące do podglądu plików. Służy do tego specjalna funkcja Konquerora pozwalająca wyświetlić podgląd wielu rodzajów plików w tym samym oknie, w którym przeglądamy ich listę. Konqeror przejmuje wtedy niektóre funkcje tych programów np. pasek postępu odtwarzacza multimedialnego.

Konqeror w całej krasie

Funkcja ta doskonale współgra z inną opcją, której także nie znajdziemy w Dolphinie. Chodzi o możliwość dzielenia okna nie tylko w pionie ale także i w poziomie. Daje to doskonałe możliwości przenoszenia pomiędzy oknami, pomiędzy przeglądarką plików i internetu i co najciekawsze pracę nad edycją dwóch plików we wspomnianym trybie podglądu. Funkcję tę docenią osoby pracujące zwłaszcza nad tworzeniem stron internetowych, ponieważ w celach porównawczych lepiej się sprawuje niż praca na zakładkach.

Jak widać na powyższych przykładach deweloperzy KDE powinni zastanowić się czy tak naprawdę opłaca im się rozwijanie dwóch programów o podobnych charakterze różniących się tylko kilkoma mało znaczącymi opcjami. Według mnie warto byłoby się zastanowić nad tym, czy nie lepiej byłoby przywrócić dawną świetność Konquerorowi, który jest programem bardziej uniwersalnym i lepiej wpisuje się w charakter rozwoju środowiska, które stawia na modułową budowę programów zdolnych do tworzenia zależności mogących być wykorzystanych przez inne projekty. Według mnie Konqeror potrzebuje tylko małego liftingu. Być może wkrótce, jak starczy mi czasu przedstawię kilka brianstormowych pomysłów jak ja widzę jego rozwój.