środa, 9 marca 2011

Z punktu widzenia blogera

Jak niektórzy zauważyli ostatnio niewiele działo się na łamach bloga. Fakt, że w tym czasie wydarzyło się parę ciekawych rzeczy o których warto było napisać, jednak miałem ważne powody, aby przez jakiś czas nie uczestniczyć w życiu bloga. Wypadałoby jednak przedstawić kilka ważnych spraw jakie nagromadziły się podczas tworzenia przeze mnie KonqiKLUB.

Niektórzy zapewne pamiętają, że pierwsze swoje artykuły pisałem jeszcze na łamach Ubucentrum.net i były to głównie poradniki powstałe w wyniku walki z Kubuntu i wczesnymi wydaniami KDE SC 4.x. KDE było w tamtym czasie bardzo często bojkotowane przez portale informacyjne, a jego główne serwisy w Polsce były bardzo rzadko aktualizowane na temat nowości. Ogólnie wszyscy zachwycali się GNOME i Ubuntu, natomiast świetnie zapowiadające się nowe KDE nie miało swojego przedstawicielstwa. W związku z czym światowy internet był zalewany informacjami o rozwoju KDE podczas, gdy w Polsce wszyscy, oprócz tych którzy poświęcili trochę czasu temu środowisku, mieli o nim opinię jako o niestabilnym i ociężałym tworze ery Visty. Moje artykuły na łamach Ubucentrum.net były więc jednoznacznie kwitowane przez osoby, które KDE nawet na oczy nie widzieli.

Ogrom nieopublikowanych informacji i chęć przybliżenia czytelnikom środowiska, które opisywałem w poradnikach sprawiła, że nabrałem chęci na utworzenie własnego bloga. Problem w tym, że forma blogowa w ogóle nie nadaję się do tego celu w ogóle i za chwilę przedstawię dlaczego tak jest.
Po pierwsze blog jest formą przekazu osobistego, rodzajem pamiętnika na łamach którego pojawiają się osobiste opinie na różne tematy. Czytelnik jest w ten sposób zmuszany do wyrażenia swojej opinii w komentarzu na zasadzie "Masz rację", lub "nie zgadzam się z tobą". Jeśli na blogu pojawia się oficjalne ogłoszenia (np. na temat nowego wydania KDE SC) nie jest to już poddane obiektywnej ocenie piszącego, bo jeśli tak się stanie nie będzie to już oficjalne ogłoszenie. Krótko mówiąc piszący na blogu taki tekst musi pogodzić się z tym, że traci kontrolę nad tym co publikuje i w ten sposób blog przestaje być blogiem, a staje się serwisem.

Co się jednak stanie, gdy piszący na blogu oficjalne ogłoszenia o wydaniach, zmiesza je z własnymi opiniami. Po prostu zostanie oskarżony przez czytelników o sianie FUDu, lub o fanbojstwo w przypadku pozytywnych recenzji. I tu warto poruszyć sprawę Ubucentrum.net, które na początku było typowym blogiem, mającym przybliżyć Ubuntu początkującym. Problem w tym, że jak wspomniałem wcześniej Adrian musiał w końcu zadecydować o charakterze Ubucentrum.net bo dochodziło do konfliktów pomiędzy treścią artykułów. Ze względu na to, że Ubucentrum.net nie było tylko o Ubuntu, dzięki szerokim zainteresowaniom Adriana, wolał on porzucić osobiste artykuły na rzecz oficjalnych ogłoszeń. Dlatego teraz w przypadku jakiegokolwiek subiektywnego tekstu Adrian jest besztany przez czytelników, że nie ma racji, a w przypadku przedruku informacji oskarżony o plagiat. Dla mnie jest to oczywiste: Takie potworki nie mogą istnieć!

Piszący powinien zdecydować się już na wstępie jaki będzie charakter jego twórczości. Albo będzie pisał oficjalnie i artykuły nie będą podlegać komentarzom (bo co można opisać o nowym wydaniu KDE, które ukazało się parę minut temu, jak nie tylko to co deweloper raczył przekazać), albo pisze się własne recenzje, dlatego nie można zrobić tuż po premierze, bo to za krótki czas, aby zrobić konkretne testy. Z tego powodu moje ogłoszenia o nowych wydaniach ukazywały się z opóźnieniem, bo musiałem sprawdzić, czy chociaż aktualizacją przebiegnie bez błędu.

KonqiKLUB stał się więc takim potworkiem. Z jednej strony czytelnicy cenili moje obiektywne podejście, z drugiej musiałem uzupełniać informacje, które nie były dostarczane nawet przez oficjalne polskie serwisy (warto tu podkreślić, że OFICJALNY serwis Kubuntu w Polsce nadal twierdzi, że ostatnie wydanie Kubuntu to wersja 10.04 LTS, a kde.org.pl w ogóle już chyba znikło z internetu) aby czytelnik wiedział o czym tak naprawdę piszę.

KonqiKLUB znajduje się w tej chwili na etapie, który doprowadził do tego że Ubucentrum.net jest takie jakie jest. Muszę zdecydować o jego charakterze już teraz bo jeśli się to nie stanie doprowadzi to do podziału pomiędzy czytelnikami. W tej chwili jestem na przykład zmuszany do codziennej pracy na łamach bloga. Przypominam że nie mam żadnych korzyści finansowych z tego co robię, a większość blogów w polskim internecie nie utrzymuje nawet takiego tempa publikacji. Jednak takie komentarze są dla mnie akurat dowodem na to, że to co robię jest ważne i się podoba, więc nie powinienem czuć się urażony. Tym bardziej, że sam podpisałem na siebie ten wyrok przejmując po Kubuntu.com.pl i kde.org.pl uzupełnianie oficjalnych informacji. Tu jednak widać jak bardzo uciążliwe i czasochłonne to jest dla mnie tym bardziej że nie jest to moje główne źródło dochodów.

Jeśli chodzi o czas to także należy pamiętać, że KDE to dość szeroki temat rozbite na ogrom ilości dystrybucji. Z mojego punktu widzenia nie mogę pozwolić sobie na zainteresowanie się wszystkimi z nich. Nie mam nawet tyle sprzętu, aby instalować i testować każdą dystrybucję i jej każde wydanie rozwojowe (Virtual Box też nie jest idealnym rozwiązaniem, chociaż często mi wiele ułatwia). Dodatkowo nowa dystrybucja to także potrzeba znajomości jej specyficznych niuansów, a to dodatkowy okres wyjęty z życiorysu. W związku z tym zmuszony jestem do używania jednej dystrybucji i liczyć na uniwersalność środowiska KDE SC w kwestii wyszukiwania podobnych rozwiązań w swojej dystrybucji. Tu także narażam się na bark obiektywności i niestety to jest prawda bo promując KDE robię to przy pomocy jednej dystrybucji. Więc jak widzicie występuje tu kolejny konflikt interesów pomiędzy blogiem, a serwisem. W normalnych warunkach ten drugi ma znacznie większe grono redaktorów, którzy potrafią zająć się specyficzną gałęzią publikacji i utrzymać aktualność artykułów. Tu bardzo mi pomogli ostatnio czytelnicy, którzy zauważyli możliwość promocji ulubionej dystrybucji, czemu nie jestem przeciwny. Nie jestem też przeciwny konkurencji. W gruncie rzeczy taka dla mnie nie istnieje, bo jak wspomniałem na blogu nie zarabiam. Natomiast zależy mi na promocji tematu KDE. Dlatego zachęcam wszystkich do zakładania własnych blogów i w miarę możliwości je promuję.

Doszliśmy jednak do bardzo drażliwego tematu jakim są przedruki. Z mojej strony nie zabraniam nikomu publikowania moich tekstów na łamach innych blogów i serwisów o ile podadzą moje autorstwo i link do oryginału. Zależy mi przede wszystkim na tym, żeby informacja którą publikuję dotarła do jak największej ilości osób, bo przecież nie publikuję jej po to żeby samemu czytać. Podanie mojego autorstwa jest gwarancją mojej odpowiedzialności nad publikowaną treścią, więc publikujący, który tego nie zrobi, naraża się na odpowiedzialność z tytułu błędów, które mogłem popełnić. Link do oryginału także gwarantuje mi, że czytelnik innego serwisu może dzięki temu zajrzeć także do mnie i znaleźć tu inne ciekawe rzeczy. Piszę to aby poruszyć temat krytyki względem Adriana, który jest ostatnio oskarżony o plagiatowanie OMG!Ubuntu! tudzież Web Upd8. Podobnie jak z moimi tekstami Adrian spełnia wszystkie postawione wyżej warunki. Problemem jest to, że często do takich tekstów podchodzi zbyt osobiście nie sprawdzając, czy są one wiarygodne. Odzywa się w nim więc natura blogera, która nie powinna być brana pod uwagę w przypadku osoby prowadzącej serwis. Tym bardziej, że często są to opinie, które sugeruję, że dany temat był osobiście przez autora testowany, a tak często nie jest. O błędach związanych z niedokładnym tłumaczeniem się nie wypowiadam, bo w przypadku podania przez autora źródła informacji jest to łatwe do zweryfikowania i oczywiście naraża się w tej chwili nawet na błędy autora źródła.

Popieram jednak taka formę publikacji na zasadach jak powyżej. Wiele osób nie jest jeszcze tak obeznana z językiem angielskim aby artykuły na zagranicznych serwisach łapać w jedno popołudnie tym bardziej, że często w grę wchodzą terminy techniczne, których nie uczy się nawet w średniej szkole. Polskie przedruki informacji z OMG!Ubuntu! są w pewnym sensie potrzebne, a co do osób, które nie chcą czytać powtórnie tego samego to wcale nie muszą tego robić. Artykuł już na pierwszy rzut oka ozdobiony ilustracjami z tego serwisu powinien ich ostrzec o możliwościach przeczytania tego samego dwa razy, a już na pewno powinien w tym utwierdzić link do serwisu podany w źródłach artykułu. No chyba że czytamy jeszcze raz aby wyłapać ewentualne błędy Adriana, aby potem być zawiedzionym jeśli nie osiągnęliśmy celu.

Sam dość często przedrukowuję informacje z innych serwisów. Moim głównym źródłem jest Planeta KDE, gdzie swoje blogi prowadzą deweloperzy KDE i niekiedy, pomiędzy pracą nad oprogramowaniem chwalą się swoimi dokonaniami. Jest to główne źródło informacji o nowościach w KDE, a zwłaszcza w nowym jego wydaniu. Każdy zapewne przyzna mi, że jest to główna siła napędowa tego bloga. Dlaczego więc kopiuję te informacje? Ponieważ nikt wcześniej tego nie zrobił i przez długi czas uważano, że rozwój KDE to tylko zmiana jego wyglądu. Pomimo więc udostępnianiu takich informacji nikt ich nie czyta bo dostęp do nich jest utrudniony (nieznajomość języka). Warto tu zaznaczyć, że w moim przypadku było to podjęcie wcześniej zapoczątkowanych "Wieści z Planety" na łamach kde.org.pl, które upadły wraz z serwisem. Ze swojej strony zmieniłem jednak podejście do tematu. Jeśli nie mogę przetestować nowości, jak najdokładniej tłumaczę tekst dewelopera, który ja opisał starając się unikać osobistych opinii. Te pojawiają się dopiero gdy mam okazję takie nowości przetestować samemu. Myślę, że jest to dość uczciwe i w stosunku do autora oryginału i czytelnika.

Na koniec zostawiłem kwestie publikacji tutoriali i porad. Pojawiają się one dość często na łamach blogów, jednak czy jest to dobre dla nich miejsce? Problemem jest tu indeksowanie takich artykułów. Nawet, kiedy opublikują jakieś rozwiązanie na blogu to po jakimś czasie o jego istnieniu będzie wiedziało tylko Google i tylko za jego pomocą będzie można na nie trafić. Tu lepszą formą jest Forum z dobrym działem HowTo i utrzymaniem porządku na jego łamach. Przydaje się także ograniczenie forum do jednego tematu. Najlepszym rozwiązaniem jest zaawansowane wiki, ale ono znowu potrzebuje ciągłej aktualizacji i w tym przypadku potrzebna jest praca całej społeczności, bo jedna osoba nie potrafi ogarnąć całego tematu.

Czy warto wiec pisać takie posty na blogu? Jak najbardziej! Potrzebny jest tylko dobry sposób indeksowania takich porad na jednej witrynie, najlepiej Forum, które utworzy dział HowTo do przechowywania linków do porad na blogach, które w tej formie są jednak najczytelniejsze i można uzyskać osobisty kontakt z autorem dzięki komentarzom.

Tak doszliśmy do podsumowania tematu. Uważam, że nie jest możliwe pogodzenie prowadzenia jednocześnie bloga i serwisu informacyjnego. Ten drugi dodatkowo będzie musiał być prowadzony subiektywnie jeśli prowadzimy go oficjalnie. Nie możemy przecież pisać że środowisko ma błędy bo to nie leży w jego interesie. Dlatego między innymi treści w serwisach są nazywane artykułami, a na blogach - postami. Czy jednak jest możliwe pogodzenie obu rodzajów form publikacji? Uważam, że tak. Odpowiedzią jest serwis społecznościowy prowadzony nakładem pracy czytelników, posiadający jednocześnie wydzielony dział informacyjny. Taki serwis można tez zaopatrzyć w inne formy komunikacji i pomocy (forum, wiki). Pomysł taki rzuciłem jakiś czas temu. Niestety w tym momencie jest w powijakach, jednak obiecuję w tej chwili rozpocząć nad tym prace. Kiedy załatwię wszystkie formalności i napiszę jak ja widzę ideę takiego serwisu. Wtedy każdy kto będzie chciał się przyłączyć do współpracy będzie wiedział w czym może pomóc, ponieważ sam jednak sobie rady z tym nie dam. Chciałbym być przede wszystkim jednym z współtworzących ten serwis, a nie tylko jego właścicielem. Chciałbym aby konqiKLUB był tylko jedną z wielu części składowych serwisu, a nie jego głównym motorem. I wreszcie chciałbym, aby konqiKLUB odzyskał status bloga, poprzez odciążenie go z "niepotrzebnych" treści. Powyższy artykuł jest więc takim wstępem, czym nowy serwis nie powinien być, o tym jaki powinien być przedstawię wkrótce tylko błagam o cierpliwość.