wtorek, 17 maja 2011

Czy potrzebna jest rewolucja?

Ostatnio miałem nie miłą przyjemność obcowania z Se7en na komputerze znajomego. Muszę przyznać, ze nadal moja opinia o tym systemie nie zmieniła się w ogóle i raczej nie ma co spodziewać się mojego powrotu pod skrzydła Microsoftu. To co mnie najbardziej dobiło to interfejs menedżera plików (Windows Explorer?), którego zastąpienie w systemie takim Dolphinem na pewno przyniosło by wiele korzyści użytkownikom, a przynajmniej zmniejszyło by nerwowość przy korzystaniu z tego systemu. Ja jednak chciałem porozmawiać o zaletach Windowsa, które może nie są rewolucją ale zwróciły moją uwagę.

Fot. Toolbar MS Office

Nie tak dawno, w kilku miejscach prowadziłem dyskusje na temat zmian w wyglądzie interfejsu programów lub środowisk graficznych. Nie ulega wątpliwości, że każdy z systemów opiera się na założeniach, które powstały kilkanaście lat temu i powoli wychodzą z użycia. Powodem zmian jest rozwijający się rynek systemów mobilnych, których interfejsy potrzebują innych założeń. Niestety w naszym dziwnym świecie plasowania produktów deweloperzy pragną, aby użytkownicy w systemach mobilnych widzieli pewne elementy interfejsu stacjonarnego, żeby czuć się bardziej swojsko lub z innego bezsensownego powodu. Symbolem takich desktopowych artefaktów jest lista menu widniejąca w większości aplikacji i linuksowych, i windowsowych.

Lista (listwa, belka, pasek) menu to dość dziwny twór, ponieważ w swoich zasobach mieści zarówno istotne dla użytkownika funkcje jak i te, których używa często tylko raz podczas pierwszej konfiguracji programu. Lista widnieje jednak cały czas na ekranie i zajmuje cenne miejsce. W pewien sposób poradziło sobie z tym problemem Apple, którego sposób próbują naśladować także systemy linuksowe. W Windowsie albo raczej w Microsoft Office zauważyłem pewien szczegół, który wydał mi się znajomy.


Jakiś czas temu przeglądałem prezentację mockupów dla pakietu Caligra, które przygotował Jarosław Staniek, czyli nasz akcent w projekcie. Mockupy były efektem Calligra Sprint i polegały na poprawieniu obsługi Menu:Plik i wyskakujących okien dialogowych. Moją szczególną uwagę jednak przykuł element programu Kexi, które obywa się bez Paska Menu zastąpionemu tu Toolbarem (paskiem narzędziowym) i choć daleko mu do doskonałości, wydaje mi się, że jest to o wiele lepsze rozwiązanie. Podobnego zdania byli deweloperzy MS Office, którzy w którymś z poprzednich wydań także wprowadzili te rozwiązanie do swych produktów (o ile mnie pamięć nie myli to jednak Apple było z tym jednak pierwsze). Pomimo słabego przyjęcia na początku przez odporne na zmiany urzędniczki jednak zagościł na stałe i teraz nikt nie mówi, że było to chybione posunięcie Microsoftu.

Jakie za zalety Toolbara w stosunku do listwy okien. Pierwsza to szybki dostęp. Podczas pracy na ekranie mamy widoczne tylko te funkcje, których potrzebujemy aktualnie. Ponadto są one cały czas dostępne po kliknięciu na nie co ma zaletę przy ekranach dotykowych, które nie bardzo lubią się z rozwijanymi elementami, które dodatkowo trzeba przytrzymywać kursorem aby się nie zamknęły. Kontekstowość Toolbara ma też zalety organizacyjne, które mogą wykorzystać deweloperzy programów dostosowując interfejs do swoich potrzeb. No i ważna też jest przejrzystość elementów oznaczonych symbolami i ikonami, a nie nazwami funkcji. Za wadę można uznać większy obszar zajmowany przez taki toolbar ale myślę, że jest go o wiele łatwiej ukryć niż menu.


Najważniejszą zaletą takich rozwiązań jest jednak dostosowanie do interfejsu dotykowego. Bardzo ciężko jest, jak pisałem wcześniej, sterować ruchomymi elementami okien (pop-upy) za pomocą dotyku. W tym przypadku często dotyk służy do sterowania jak i aktywacji. W przypadku wspomnianych mockupów wszystkie elementy "wyskakują" w ramach okna głównego i pozostają tam po zamknięciu. Ja szczególną uwagę zwróciłem na zalety tego rozwiązania w przypadku okien dialogowych. Każdy kto używał Plasma Netbook, wie jak koszmarnie wyglądają takie okna rozszerzone na cały ekran. Dodatkowo należy pamiętać, że każde z tych okien posiada oddzielne zarządzanie przez menedżer okien, w tym przypadku (Plasma Netbook) przy pomocy niewygodnego expo.

Sam autor tej koncepcji przyznaje, że ze względu na odmienności w GUI różnych programów, zastosowanie tych mockupów dla wszystkich aplikacji jest dość kłopotliwe, jednak według mnie wyznacza pewien kierunek do którego powinno się dążyć. Aplikacje KDE od wersji czwartej przeżywają swoisty renesans unitaryzacji GUI w ramach jednego stylu. Daleko im jeszcze jednak do OSXa, chociaż według mnie jest o niebo lepiej niż w Windowsie i nieco lepiej niż w GNOME. Ja chciałbym jednak zwrócić uwagę na dwa programy linuksowe, które szczególnie potrzebuję rewolucji w kwestii interfejsu.



Pierwszym przykładem jest GIMP. Ten program zresztą ma być i tak w najbliższym wydaniu zamknięty do jednego okna. Ja jednak chciałbym zwrócić uwagę na jego dock narzędziowy, który według mnie był fajny w momencie swojej premiery ale teraz w dobie urządzeń mobilnych przegrywa z użytecznością obsługi. Być może dlatego deweloperzy programu podjęli w końcu decyzję o zamknięciu jego funkcji w jednym oknie. Podział interfejsu na trzy niezależne elementy jest torturą dla palców w przypadku zarządzania otwartymi oknami poprzez ekspozycję. Mnie jednak drażni w tym przypadku dublowanie funkcji z doków narzędziowych w pasku menu, w tym momencie należy sobie zadać pytanie, czy nie pozwolić użytkownikowi na wybór, którego ze sposobów chciałby używać poprzez możliwość ukrycia drugiego z nich.

W drugim przypadku chciałbym wrócić na własne podwórko, czyli przeglądarki Konqueror. Konqueror to dla mnie największa strata dla KDE, która zaczyna być odczuwalna w ostatnich latach. Przeglądarka traci swoje udziały na rzecz Dolphina (menedżer plików) i Rekonq (przeglądarka internetowa), według mnie niepotrzebnie. Konqueror ostatnio odzyskał opinię szybkiego programu oraz obsługę dużej ilości standardów internetowych, jednak przegrywa z konkurencją źle skonstruowanym GUI, które nie potrafi dostosować się do dwoistości funkcji Konquerora. W efekcie otrzymujemy takie kwiatki jak pozycja w menu Plik - Otwórz Plik podczas, gdy obok niej znajduje się możliwość zmiany funkcji przeglądarki internetowej na menedżer plików pełniący tę samą funkcję co Openfiledialog. Konquerorowi brakuje po prostu dobrego toolbara, dostosowującego swój układ kontekstowo w zależności od pełnionych funkcji, zbudowanego zresztą o słynne profile, które świetnie się sprawdzają.

Piąta wersja KDE nie potrzebuje więc rewolucji tylko przemyślanych decyzji w kwestii użyteczności. Pokazane mockupy świadczą o tym, że jednak są ludzie, którzy widzą problem i próbują temu zaradzić. Kwestię oceny pozostawiam jednak wam. Więcej informacji na stronie:

http://www.kdedevelopers.org/node/4405
http://community.kde.org/Calligra/